Siedzimy właśnie pod kościołem w Woronowie na Białorusi. Tutaj akurat mamy internet 🙂 Udało się! Znowu, po raz kolejny wszystko poszło zgodnie z planem. Pan nas nie opuścił 😉 Jak to było?
Wczoraj, 1 sierpnia, ruszyliśmy z Wilna na południe w kierunku Białorusi. Wybraliśmy boczną drogę i to był świetny wybór – piękne pożegnanie z Litwą 🙂 Punktem kulminacyjnym tego dnia było oczywiście przekraczanie granicy. Dawno tego nie robiliśmy, bo ostatnio podróżowaliśmy albo po UE albo samolotami i przechodziliśmy kontrole na terminalach. Na początku byliśmy nieco zdezorientowani jak poruszać się na przejściu. Byliśmy również nieco ostrożni, bo wiadomo – nie chcieliśmy nikomu podpaść 🙂 Rowerami ominęliśmy całą kolejkę samochodów i ciężarówek i poruszaliśmy się tak jak „ludzie z siatkami” 🙂 Opuściliśmy Litwę, wypełniliśmy „świętą” karteczkę, której zgubić nie można (są na niej te same informacje, które podawaliśmy wyrabiając wizę) i poszliśmy stać w kolejce tam gdzie wszyscy. Kontrola paszportowa i dalej stoimy. Po jakichś 30 minutach okazało się, że stoimy tutaj niepotrzebnie bo nie przewozimy ani alkoholu, ani papierosów 🙂 Taka nauka na przyszłość 🙂 Celnik pozwolił nam jechać dalej. Na następnej bramce okazało się ze jednak nie mamy jednego stempelka i nazad:-) Pan, który nas odrawiał już sobie gdzieś poszedł, więc stanąłem znowu w kolejce… Po chwili podszedł do mnie inny celnik, który widział nas z rowerami zapytał ponownie o alkohol i papierosy i wierząc na słowo dał pieczątkę i puścił dalej. Hurra! 🙂 Podsumowując przejście przez granicę: pełna kulturka, naprawdę sprawnie i po europejsku:-) Duży plus dla Białorusi 🙂
Zostało nam do przejechania tylko kilkanaście kilometrów do Woronowa. Tutaj już czekali na nas rodzice Janka* i wspaniale nas ugościli. Pani Anna to złota kobieta i bardzo się nami zajmuje:-) Dzięki jej uprzejmości mamy już załatwiony meldunek na Białorusi i nie powinniśmy mieć problemów na granicy, wyjeżdżając. Nauka jest też taka, że trzeba mieć kopię wszystkich dokumentów ze sobą 🙂 i być przygotowanym na powtarzanie kilka razy tych samych informacji na różnych formularzach 😉 Jednak formalności już za nami, możemy ruszać dalej zwiedzać Białoruś 🙂 A podobno jeżdżenie rowerem po Białorusi miało nie być możliwe:-) Można? 🙂
Tomek K
*Janek jest bardzo serdecznym Białorusinem, klerykiem w Ożarowie, który pomógł nam w wielu sprawach organizacyjnych przed wyjazdem.














Tomku, z tym monitoringiem w Porudominie to poszalałeś! 😀 Daj paniom bibliotekarkom żyć – niech wiedzą, że jak jesteś na urlopie, to mogą odetchnąć 😉